sobota, 20 kwietnia 2013

DIY Przeróbka sandałów na koturnie

Wiosna przyszła, ja wyciągnęłam lżejsze buty i... przypomniałam sobie o sandałach, które kupiłam w lecie, a w których mało co chodziłam, bo z pięty spadała mi gumka i można się było w nich zabić :P Wyglądały tak:



Długo zastanawiałam się co zrobić, żeby gumka nad piętą podczas chodzenia nie zsuwała się ze stopy i coś wymyśliłam. Znalazłam paski z klamerkami, które po zimie odcięłam od zniszczonych kozaków, zanim je wyrzuciłam. Wiedziałam, że te klamerki kiedyś mi się przydadzą :D



Paski przecięłam na pół i wszyłam do butów :) 





Trochę to pracochłonne, ale udało mi się, dzięki czemu uzyskałam skórkowe paski nad piętami, które można regulować. Teraz buty trzymają się stopy i nic nie spada :) A całość wygląda tak:


Przepraszam za koślawe zdjęcia :P Chciałam szybko pochwalić się efektem :)

buziaki :*


środa, 10 kwietnia 2013

DIY odświeżenie etui na laptopa/netbooka

Hejo :) dziś barrrrrdzo krótki wpis, pokażę Wam w kilku zdjęciach, jak można łatwo odnowić piankowe etui na komputer przenośny :)

potrzebne będą: farby akrylowe (są tanie, idealnie nadają się do tkanin, bo się nie spierają, łatwo dostępne), taśma klejąca (najlepiej malarska) i pędzel.

Za pomocą białej farby akrylowej zrobiłam podkład pod właściwy wzór :) to, że się napaćkało (biała farba wysmarowała się poza kwadraciki) wcale mnie nie zdenerwowało, bo plamki te na końcu pokryłam czarną farbą :)



Po położeniu dwóch warstw białej farby zabrałam się do wypełniania kwadracików kolorami... pokażę od razu efekt, bo szkoda mi było czasu na robienie zdjęć krok po kroku :)







Oczywiście mogłam się bardziej postarać i dokładniej pomalować kwadraciki, ale jestem leniem i niecierpliwcem i chciałam szybko pokazać Wam efekty :) no i jak mi poszło ?:)

buziaki :*

piątek, 29 marca 2013

Diamencik :)

Z okazji Świąt Wielkanocnych pragnę wszystkim czytelnikom, a w szczególności obserwatorom i stałym bywalcom życzyć spokojnych chwil spędzonych w gronie kochającej rodziny i bliskich osób :)
Ale żeby nie było tak zwyczajnie, to wrzucam Pana Diamencika, żeby wywołał u wszystkich uśmiech na twarzy :)


buziaki :*

wtorek, 26 marca 2013

DIY kolczyki z drewnianych krzyżyków

Korzystam z chwili wolnego (w końcu) czasu, aby pokazać Wam, co udało mi się zrobić z drewnianych krzyżyków, które kiedyś znalazłam w domu, a wyglądały tak:


Krzyżyki miały już wywierconą dziurkę. Chwyciłam więc za czarną farbę akrylową...


...i pomalowałam krzyżyki...



...za pomocą sznurka woskowanego zrobiłam pętelki...



...a do każdego z supełków przymocowałam bigle i... kolczyki gotowe :)


Do kompletu zrobiłam jeszcze neonową bransoletkę z takim samym krzyżykiem:


Regulacja bransoletki to zwyczajny supeł zderzakowy :)


I co, trudne? nie? NO TO ZABIERAĆ SIĘ DO ROBOTY! :)
Dzięki za odwiedziny i poświęcony czas na czytanie mojego posta :)

buziaki :*

poniedziałek, 11 marca 2013

RECENZJA: Rumiankowy szampon za 1,79 zł!

Po poprzednim poście miałam zamiar napisać notkę, gdzie podziękuję wam za 12 000 wyświetleń mojego bloga :) Z tej też okazji zrobiłam screena, podjarana, że ta okrągła liczba nie umknęła mojej uwadze :P


Tymczasem podziękowania moje i zachwyt są dziś większe, gdyż od udostępnienia poprzedniej notki przybył mi kolejny tysiączek Waszych odwiedzin, za co ogromnie Wam DZIĘKUJĘ! :*

Pomyślałam zatem, że z uwagi na to, że idzie wiosna, a ja powróciłam do pisania na blogu (mam nadzieję, że dość systematycznie), zmienię kolorystykę bloga na bardziej kolorową. Tamta, wydaje mi się, przytłaczała odwiedzających :) teraz jest o wiele pogodniejsza, no i w gruncie rzeczy bardziej przypadła mi do gustu :)

Dziś notatka nietypowa, bo będzie nią recenzja pewnego szamponu. To też kolejna zmiana, ponieważ postanowiłam, że na moim blogu będą pojawiały się wpisy dotykające różnej tematyki. Nie chcę ograniczać się jedynie do pokazywania DIY i handmade'ów.

No, ale do rzeczy :)

SZAMPON RUMIANKOWY

zamieszczam zdjęcie zrobione przeze mnie, ponieważ w Internecie nie mogłam znależć takiego od producenta
Zacznę od tego, że szampon ten znalazł się w moim posiadaniu przez przypadek. Po częstym używaniu olejku rycynowego na skórę głowy, moje włosy nabrały ciemniejszego odcienia. Aby go zlikwidować, postanowiłam sięgnąć po rumiankowy szampon z Barwy, coby naturalnie rozjaśnić moje pierwotnie jasne blond włosy. Chodząc tak po sklepach w poszukiwaniu wyżej wymienionej Barwy, wkurzyłam się, że nigdzie jej nie mogę dorwać, więc sięgnęłam po pierwszy lepszy szampon rumiankowy. Padło na ten z Simply (w większych miastach będą to sklepy Auchan - mają te same produkty w sprzedaży, lecz różnią się nazwami sklepów). 

Postanowiłam napisać kilka słów o tym szamponie, moim zdaniem ZDECYDOWANIE godnym uwagi, ponieważ nigdzie w Internecie nie mogłam znaleźć opinii, czy jakichkolwiek innych informacji na jego temat.

Cena: ŚMIESZNA, bo zaledwie 1,79 zł za butelkę 300 ml!

Dostępność: Myślę, że w każdym sklepie Auchan i Simply (widziałam je u siebie w Tarnowie i kiedyś w Krakowie).

Opakowanie: Takie, jak na zdjęciu. Plastikowa, przezroczysta butelka o pojemności 300 ml. Ja nie przywiązuję wagi do wyglądu opakowania, jeżeli produkt łatwo wydobyć z butelki. W tym przypadku nie mam z tym najmniejszego problemu, butelka jest miękka, otwór taki, jaki być powinien - nie za duży, nie za mały.

Skład: Widoczny na zdjęciu (zdjęcie się powiększy po kliknięciu w nie).


Konsystencja: Nie za gęsta, nie za rzadka, dla mnie idealna, nie lubię szamponów o gęstej konsystencji, bo i tak muszę je rozcieńczać wodą.

Kolor: Żółty, trochę chemiczny.

Zapach: Moim zdaniem ładny, przyjemny :)

Wydajność: Taka sobie, mogłaby być większa. Na zdjęciu widoczne jest, ile mniej więcej wykorzystałam szamponu do tej pory, a myłam nim głowę około 5-8 razy. Lecz niska wydajność nie jest tutaj problemem, zważywszy na cenę, która jest śmiesznie mała.

Co robi z moimi włosami: Przede wszystkim ich NIE PLĄCZE, jak to bywa w przypadku szamponów z Barwy (dotąd używałam pokrzywowej i chmielowej). Ponadto po umyciu tym szamponem moje włosy są bardzo miękkie (muszę jednak dodać, że zawsze po myciu głowy nakładam na włosy odżywkę lub maskę, nigdy nie używam szamponów solo). W duecie z maską Kallos Latte albo Stapiz Sleek Line (Repair & Shine) sprawdza się idealnie. Używam tego szamponu do cotygodniowego oczyszczania skóry głowy (czasami dwa razy w tygodniu), na co dzień myję włosy balsamem Babydream fur Mama. 
Poza tym ten szampon rumiankowy nie wysusza, nie podrażnia. Zmywa oleje, silikony. Po umyciu czuć wyraźnie, że włosy są odbite u nasady, są świeże i lśniące. Co do głównej właściwości, dla której go kupiłam, czyli rozjaśniania włosów, niestety nie mogę się wypowiedzieć, bo wydaje mi się, że po zaledwie kilku myciach efekt rozjaśnienia nie będzie widoczny, na to trzeba poczekać.

Ogólnie jestem bardzo, ale to bardzo zadowolona z jego posiadania. Ma praktycznie same plusy: cena, dostępność, nie plącze włosów, nie wysusza, pozostawia je miękkie i czyste.

Polecam ten szampon wszystkim!!! :) 1,79 zł za szampon o pojemności 300 ml to żaden wydatek, nawet jeśli komuś zakup nie przypadnie do gustu :)
U mnie na pewno zagości na stałe :)

piątek, 22 lutego 2013

DIY Asymetryczny naszyjnik z kokardką

Do zrobienia asymetrycznego naszyjnika z kokardką wykorzystałam:

- czarny, metalowy łańcuszek z pasmanterii (chyba 2zł/metr, nie pamiętam dokładnie)
- srebrny karabińczyk
- metalowe ogniwka
- kawałek skórki
- szklany, przezroczysty koralik
- kombinerki bociany (do zaginania ogniwek)

Odmierzyłam kawałek łańcuszka o długości około 110 cm. Podzieliłam ten kawałek na dwa kawałki: jeden krótszy od drugiego o 4 cm.


Oba łańcuszki połączyłam ze sobą na końcach za pomocą ogniwek.

 


Do jednego z ogniwek na końcu łańcuszka przymocowałam karabińczyk.


Powstało coś takiego:


Ze skórki wykonałam kokardkę (opis zrobienia kokardki ze skórki TUTAJ), a raczej trzy, bo pierwotny zamysł wykonania mojego naszyjnika nieco różnił się od tego, na co w rezultacie się zdecydowałam :) zatem, potrzebna będzie jedna kokardka :)


Za pomocą metalowego ogniwka przymocowałam kokardkę do jednego z łańcuszków. Miejsce dla kokardki według uznania :)



i... gotowe? 

Nie. Czegoś mi tu jeszcze brakuje :)

Wybrałam szklany, przezroczysty koralik i przymocowałam go do spodu kokardki (a dokładniej - do skórkowego paska pośrodku) za pomocą metalowego ogniwka.



Całość wygląda tak :)



Dzięki za odwiedziny i zapraszam ponownie :) myślę, że wkrótce wrzucę recenzję szamponu, który pewnie znany jest wielu osobom, ale informacji na jego temat w Internecie to jak ze świecą szukać :)

buziaki :*

czwartek, 14 lutego 2013

DIY bransoletka z kokardkami

Oj dawno mnie tu nie było, dawno :) Ale wiem, że mimo mojej długiej nieobecności, ktosie tu codziennie wchodzą, więc mam motywację, żeby znów dodawać nowe posty :) Dziękuję Wam za to bardzo :)
Dziś znalazłam trochę czasu, chęci i weny, żeby coś wyprodukować i wrzucić zdjęcia na bloga, zatem zapraszam do krótkiego instruktażu wykonania bransoletki z kokardkami  :)

Potrzebne będą:
- kordonek lub sznurek
- około 200 koralików wielkości 3mm
- dwie końcówki do bransoletek
- dwa ogniwka
- zapięcie do bransoletki (karabińczyk)
- kawałek skórki
- mocne nici

200 koralików nanizałam na 5 sznurków (po 40 na każdy sznurek).


Wszystkie pięć sznurków z koralikami związałam ze sobą na końcach.


Na końcach przy pomocy kombinerek zagięłam zaczepy, do których przymocowałam ogniwka, a na jednym z ogniwek - karabińczyk. Po zagięciu zaczepów, nożyczkami odcięłam nadmiar sznurków.


Ze skórki przygotowałam dwie małe kokardki (opis wykonania kokardek TUTAJ), które nicią przymocowałam do końców bransoletki w miejscach przy metalowych zaczepach, gdzie widać było fioletowy sznurek. 

Efekt końcowy:


Mam nadzieję, że podoba wam się ta bransoletka :) zachęcam do eksperymentowania przy wykonywaniu biżuterii :)

pozdrawiam i buziaki ślę w ten (mam nadzieję miły dla wszystkich) wieczór walentynkowy :)
:*